Efektywna nauka

czyli poradnik (nie tylko) dla maturzystów

Nie ma co ukrywać - matura zbliża się nieubłaganie. Im mniej mamy czasu, tym większą rolę odgrywa umiejętność skutecznego uczenia się. Ci, którym się bowiem wydaje, że nauka polega na zakuwaniu dniami i nocami, mogą się srogo zawieść - takie bezmyślne siedzenie nad książkami przynosi zazwyczaj więcej szkody niż pożytku. Jak się więc uczyć, żeby umieć?

Twój rytm - o sowach i skowronkach
Pierwszą i najważniejszą rzeczą, którą podkreślają wszyscy psychologowie, jest znalezienie własnego rytmu pracy. Organizm każdego z nas funkcjonuje bowiem w inny sposób, a postępowanie wbrew tym naturalnym predyspozycjom na pewno nie przynosi dobrych efektów. Warto za to dostosować się do własnego biologicznego rytmu, co nie tylko zwiększy efektywność nauki, ale poprawi też nasze samopoczucie.

Jak to zrobić? Obserwuj siebie. Jeśli zauważysz, że uczenie się wieczorami, a nawet nocą, nie jest dla Ciebie wyczerpujące i przynosi zdecydowanie lepsze efekty, niż gdy próbujesz siadać do książek rano, oznacza to, że jesteś sową. Nie zmuszaj się więc do porannego wstawania, raczej posiedź dłużej wieczorem, a potem się wyśpij. Co jeżeli zaraz po dobranocce nie możesz się skupić, po kilka razy czytasz to samo zdanie, a umysł wyraźnie odmawia Ci posłuszeństwa? W takim razie jesteś skowronkiem. Wieczór więc możesz poświęcić na relaks i sen, nastawiasz za to budzik i rano wstajesz z zupełnie nowymi siłami potrzebnymi do nauki. Te śmieszne ptasie porównania wbrew pozorom są bardzo prawdziwe i warto zdać sobie sprawę, do którego "gatunku" się należy. Co jeśli nie mamy takiego luksusu, żeby uczyć się tylko w sprzyjającej porze dnia? Wtedy najlepiej tak rozłożyć pracę, aby w chwilach, gdy jesteśmy mniej aktywni, powtarzać rzeczy łatwe i oczywiste, natomiast te trudne i nowe odłożyć na nasze najlepsze godziny.

Słowo o systematyce
Skoro już jesteśmy przy planowaniu nauki - ważne jest, aby robić to rozsądnie, z uwzględnieniem swoich możliwości i ilości materiału. Może się wydawać, że takie rozkładanie pracy na dni, a u niektórych nawet na godziny, nie ma sensu - przecież smutna praktyka pokazuje, że najczęściej i tak nie "wyrabiamy" planu. Co innego jest tu jednak ważne - dzięki tej metodzie uświadamiamy sobie, ile mamy do nauczenia i jak długo może to nam zająć, wyznaczamy naukowe priorytety, a jeśli z czymś nie zdążymy, wiemy jak bardzo musimy przyspieszyć naukę następnego dnia. Rozplanowanie pracy wprowadza systematykę, która skutecznie zapobiegnie panicznemu kuciu dzień przed egzaminem. Planując, likwidujemy więc dodatkowe źródło stresu, którego, szczególnie w okresie przedmaturalnym, i tak nikomu chyba nie brakuje.
W tym szaleństwie jest metoda
Kolejnym kluczem do efektywnej nauki jest znalezienie własnej metody pracy. To, że Twój kolega ma cały dom obklejony karteczkami z datami i wzorami, nie znaczy wcale, że i dla Ciebie ten sposób będzie korzystny. Znowu dają tu o sobie znać naturalne predyspozycje. Jedni są wzrokowcami - lubią mieć wszystko przed oczami, wypisują więc informacje, wieszają w widocznych miejscach i uczą się, patrząc na nie. Inni to słuchowcy - zapamiętują przez głośne powtarzanie, często także korzystają z kaset. Oczywiście niewielu jest ludzi, którzy są wyłącznie słuchowcami bądź wzrokowcami, więc jeśli trudno nam jednoznacznie się określić, dobrze jest korzystać z metod zarówno jednych, jak i drugich. Każdy ze sposobów ma bowiem swoje zalety. Powtarzając głośno, nabieramy pewności siebie, oswajamy się z mówieniem. Jest to szczególnie przydatna metoda przy przygotowaniach do ustnych prezentacji. Natomiast sposoby wzrokowców - takie jak przepisywanie, robienie notatek czy podkreślanie, pozwalają nam łatwiej zapamiętywać, a w razie potrzeby szybko powtórzyć najistotniejsze fakty czy wzory. Oczywiście nie polecam kreślenia po książkach z biblioteki (wtedy najlepiej zrobić krótką notatkę), ale we własnym zeszycie czy na odbitce warto zaznaczyć na kolorowo kluczowe informacje. Dlaczego jest to pomocne? "Im więcej człowiek czyta, tym mniej śladów pozostawiają przeczytane myśli w pamięci" mówił Schopenhauer. Warto więc te najistotniejsze myśli oznaczyć, aby, jeśli zajdzie taka potrzeba, móc do nich wrócić.
Czym jest dobra organizacja pracy?
Każdy zna chyba uczucie, że czas przepływa przez palce i dzień schodzi właściwie na niczym. Na to jednak żaden maturzysta nie może sobie pozwolić - wtedy ani porządnie niczego nie opanuje, ani też nie odpocznie. Dlatego wykorzystywanie nawet najkrótszych odcinków czasu jest niezwykle pożądaną, choć trudną, umiejętnością. Warto także stosować metodę zmiany przedmiotu. Jeśli cały dzień uczymy się, powiedzmy, matematyki, to nic dziwnego, że pod wieczór nie odróżniamy kwadratu od trójkąta. Najlepiej tak zorganizować dzień, aby w najkorzystniejszych jego porach zabierać się za przedmiot wymagający większego skupienia lub wysiłku, a po paru godzinach zastępować go innym, lżejszym. Jeśli tylko to możliwe, nie należy doprowadzać do sytuacji, w której cały dzień przeznaczamy na uczenie się tego samego. Zaręczam bowiem, że wieczorem wszystko zacznie nam się mieszać, a i powrócić do tego przedmiotu czy zagadnienia jest znacznie trudniej, bo po prostu mamy go szczerze dosyć.
O błogosławieństwach umiarkowania
Na koniec chyba najprzyjemniejsza część. Z uczeniem się, jak ze wszystkim innym zresztą, nie można przesadzać. Dlatego ważnym elementem efektywnej nauki jest umiejętność wypoczywania. Nawet w najbardziej "gorącym" czasie musimy robić przerwy. Odrywamy się więc od książek na co najmniej 5 minut w ciągu godziny nauki lub na 10 -15 minut w ciągu dwóch godzin. Idealnym rozwiązaniem jest pójście na krótki spacer - rozprostowujemy wtedy kości, dajemy odpocząć oczom i dotleniamy organizm. Gwarantuję, że po takiej przerwie nauka pójdzie dużo lepiej. Równie dobroczynne działanie ma odpowiednia ilość snu (wbrew potocznej opinii, że nie jest on potrzebny dzielnym maturzystom). Bez snu nasz organizm nie funkcjonuje prawidłowo, co grozi zupełną pustką w głowie, a w najgorszym razie zaśnięciem w ciągu egzaminu. Takiego ryzyka nie warto brać na siebie - śpimy więc najlepiej 8h na dobę, 5 to już absolutne minimum. Dzięki temu to, co przyswoiliśmy w ciągu dnia pozostanie nam w głowach, a my nie przypłacimy przygotowań do matury uszczerbkiem na zdrowiu.


Wszystkie te wskazówki zostały przetestowane na uczniach i studentach. Mają więc najważniejszy atest z możliwych - po prostu się sprawdzają. Egzaminów przed każdym z Was jeszcze dużo, więc może warto część z nich sprawdzić także na sobie. Cóż więcej dodać - powodzenia!


Agnieszka Dobosz edu.edu.pl







Dołącz do nas!